Witam Wszystkich! Nazywam się Joanna Bernat, a ten blog jest czymś w rodzaju mojej wirtualnej szuflady. Trafiają tu napisane przeze mnie wiersze, bajki, piosenki dla dzieci, opowiadania, własnoręcznie wykonane zabawki. Zapraszam!
Blog > Komentarze do wpisu
Figielek.
(odcinek siódmy)

figielek

 

Nawet nie wiecie, jak trudno jest być właścicielem psa. Ja się przekonałem o tym dziś rano.
Tata jeszcze dobrze nie zdążył otworzyć oczu, a już nakrzyczał na mnie każąc mi ucieszyć mojego psa, bo po pierwsze Figielek obudził się bardzo wcześnie i chciał, żeby z nim wyjść siusiu, a po drugie swoim szczekaniem w ogrodzie zerwał na nogi cały dom i pewnie jeszcze wszystkich sąsiadów w okolicy. Potem znów narozrabiał, bo ukradł mojemu tacie skarpetki. Mama je wczoraj wieczorem poskładała i włożyła do szuflady koło łóżka. Tata położył sobie je na szafce przy łóżku. Nie mam pojęcia jakim cudem Figielek dostał się do sypialni rodziców, w każdym razie taty skarpetki zniknęły. No i oczywiście potem znalazły się na podłodze pod łóżkiem. Były całe oślinione i okłaczone. Tata się wściekł, że Figielka nie upilnowałem, ale skąd ja mogłem wiedzieć, że mój nowy pies lubi się bawić skarpetkami taty?
A potem, gdy zabrałem Figielkowi skarpetki, to on porwał taty buta z przedpokoju i zaciągnął go pod kanapę. Całe szczęście, że Figielek był jeszcze wtedy przed śniadaniem i dał się łatwo wywabić spod kanapy. Wystarczyło mu tylko nałożyć trochę jedzenia do miski. Ale niestety, but taty pod kanapą został i tata musiał kanapę odsunąć, żeby go spod niej wyciągnąć. I o mało nie spóźnił się przez to do pracy.
A potem jeszcze mama się wściekła, bo Figielek wskoczył na krzesło w kuchni, z krzesła wlazł na stół i zlizał mamie z kanapki cały dżem. Ale skąd ja mogłem wiedzieć, że Figielek lubi zlizywać dżem z kanapek?
Zdaje mi się, że mój pies jest naprawdę wyjątkowy.

piątek, 16 kwietnia 2010, joannbernat

Polecane wpisy

  • Figielek

    (rozdział dziesiąty) Nie macie pojęcia, jakie to fajne uczucie iść sobie chodnikiem i prowadzić na smyczy swojego własnego psa. Czułem się taki szczęśliwy i

  • Figielek.

    (rozdział dziewiąty) Gdy tylko obudziłem się następnego dnia rano, od razu pobiegłem do okna, żeby zobaczyć, czy wreszcie przestało padać. I przestało! Świecił

  • Figielek.

    (odcinek piąty) - No chodź tu piesku! Chodź tu! - zawołała mama do Figielka. A zaraz potem szepnęła do mnie: - Musimy go złapać i natychmiast wsadzić do wanny.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: